Dylemat

Miała dziewczyna dylemat. Otóż podobał jej się pewien chłopak, którego spotykała na dyskotece. Zerkała na niego i wcale nie ukradkiem, a on zerkał na nią. Zastanawiała się, czy on zerka dlatego, że jest nią zainteresowany czy dlatego, ze widzi jej zainteresowanie. Ona wiedziała, jak on się nazywa, gdzie pracuje i gdzie mieszka. Kiedyś go nawet poznała, została mu przedstawiona przez swojego byłego męża. I z tego właśnie wynikał dylemat. Bo nie wiedziała, czy jest sens zacząć polowanie na tego chłopaka, czy nie. Nawet jeśli on jej nie pamięta, bo faktycznie nieco się zmieniła, to później mogą wyniknąć jakieś nieprzyjemności.

Ona wcale nie miała ochoty się z nim wiązać, chodziło jej ewentualnie o niezobowiązujące spotkania. Ale zdawała sobie sprawę, że jeśliby do czegokolwiek doszło i wyszłoby na jaw, czyją była żoną, mogłoby być niemiło. Zapewne ów chłopak oznajmiłby całemu światu, że zdobył byłą tamtego, a przecież tak naprawdę to ona w tej sytuacji była myśliwym. Świat jest zbyt mały na takie akcje i chyba będzie musiała odpuścić.

Życie w mieście

Ludzie zbierają się w grupy, aby było im łatwiej żyć. Dzielą się między sobą rolami, nazywamy to społeczeństwem. Niekiedy są to małe grupy, kilka rodzin mieszkających w kilku domach. Gdy wieś się rozwija, domów przybywa, mieszkańców również – tworzą się miasta. Niekiedy miasta są coraz większe, aż tworzą się megamiasta z kilkunastoma milionami mieszkańców.

Miasta tworzą się przede wszystkim w miejscach, w których są do tego warunki. Głównym warunkiem jest ekonomia, gospodarka, przemysł. To one stworzyły wiele miast – np. Łódź. Inny czynnik, to transport – tu na przykład Gdynia, która w dwudziestoleciu międzywojennymi jako miasto portowe miała zastąpić nam Gdańsk.

Dawniej ważne było ukształtowanie terenu, pozwalające na ewentualną obronę przed wrogiem. A tam gdzie dawniej założono grody obronne, tam również i dzisiaj zazwyczaj istnieją prężnie działające miasta. To tak zwany czynnik historyczny. Obecnie zaś inne czynniki o tym decydują (nie obrona). To przede wszystkim dostępność energii elektrycznej oraz wody, które to w różnych regionach są przecież inne.

Zwyczaje ślubne i weselne

Ślub to piękna instytucja społeczna. Nieprzekonani są do niego chyba tylko ci, którzy jeszcze szczęścia w miłości nie mieli. Każdy jednak, kto na ślub się zdecydował zostaje zazwyczaj zadowolony z całej ceremonii. Nie ma bowiem nic piękniejszego jak stanąć we dwoje przed ołtarze, otoczeni zgromadzeniem najbliższe, jak i dalszej rodziny, przed wszystkimi przyjaciółki, z najlepszymi z nich u boku w roli świadków i wyznać przed nimi wszystkimi sobie wzajemnie miłość.

Ze ślubem, jak i ze wszystkim wokół niego związanych jest wiele ceremonii i zwyczajów. Większość z nich ma bardzo stary rodowód, pochodzą one ze zwyczajów wiejskich. Inne przyszły z zagranicy, są odwzorowaniem czynności wykonywanych w popularnych obecnie krajach, mających wpływ na zwyczaje na całym świecie. Z kolei jeszcze inne są na tyle logiczne i niezbędne, że po prostu muszą istnieć, a w różnych miejscach na świecie zmianie ulegają jedynie ich drobne szczegóły – do tych elementów należy przede wszystkim wzajemne wymienienie swoich imion oraz wyróżniające parę młodą stroje.

Kryzys

Od przedwczoraj wiem wszystko na temat kryzysu. Dowiedziałam się tego w podróży do pracy, a jak wiemy, podróże kształcą. Otóż kryzysu nie ma. W sklepach artykuły drożeją, a nam pensje obcięli (?!), ale kryzysu nie ma. To całe zamieszanie to wina naszego prezesa, który porozumiał się z rządem. Szczerze pisząc nie zdawałam sobie sprawy z tak wielkiej mocy naszego prezesa. I z mocy premiera też.

Obaj poruszyli gospodarkę światową, doprowadzili do upadku wielkich banków czy gigantów motoryzacji, waluty się rozszalały… No cóż, szacuneczek. Kontynuując złote myśli jednego z robotników chciałabym dodać, iż w tym swoje czułki na pewno maczali też obcy. Kto wie, kiedy nastąpi inwazja. Okazuje się więc, że po raz kolejny Trójmiasto jest kolebką światowej wagi wydarzeń, bo obaj panowie, nasz prezes i premier, stąd pochodzą.

Wydaje mi się, iż wolałabym nie znać tak poufnych informacji, ale cóż, stało się. Dowiedziałam się tak dużo, że muszę albo zamilknąć, albo puścić to w świat… by i inni się z tego pośmiali.

Chłopiec

Spotkałam chłopca. Sześcioletniego. Młodzieniec uczęszcza do zerówki. Ma w szkole koleżanki. Spytałam Krzysia czy podbił już serce jakiejś koleżanki. I niewinne dziecko zapytało: „a co to znaczy?” Podbić czyjeś serce znaczy sprawić, aby ktoś odczuwał radość na Twój widok, aby uśmiechały się Jego oczy, aby prędko biegł do szkoły z myślą, że tam Cię spotka i aby kładł się i zamykał oczy widząc Cię w swoich snach.

Ktoś, komu podbiłeś serce zachowuje się inaczej widząc Cię na swojej drodze – jest zadowolony i stara się sprawić Tobie przyjemność. Pomaga Tobie w sprzątaniu klocków, daje swoją błękitną kredkę, kiedy chcesz narysować niebo, dzieli się z Tobą kanapką z pomidorem i zjada za Ciebie kożuch, który się zrobił na mleku.

Po prostu sprawiasz, że Jego serce bije szybciej z Twojego powodu. Jeśli spowodujesz, że czyjeś serce bije szybciej, to znaczy, że podbiłeś temu Komuś serce. To sformułowanie pochodzi od słowa „bije” – serce bije szybko, to znaczy, ze ktoś je podbił. Ja jestem dorosła i wiem takie rzeczy.