Kryzys
Od przedwczoraj wiem wszystko na temat kryzysu. Dowiedziałam się tego w podróży do pracy, a jak wiemy, podróże kształcą. Otóż kryzysu nie ma. W sklepach artykuły drożeją, a nam pensje obcięli (?!), ale kryzysu nie ma. To całe zamieszanie to wina naszego prezesa, który porozumiał się z rządem. Szczerze pisząc nie zdawałam sobie sprawy z tak wielkiej mocy naszego prezesa. I z mocy premiera też.
Obaj poruszyli gospodarkę światową, doprowadzili do upadku wielkich banków czy gigantów motoryzacji, waluty się rozszalały… No cóż, szacuneczek. Kontynuując złote myśli jednego z robotników chciałabym dodać, iż w tym swoje czułki na pewno maczali też obcy. Kto wie, kiedy nastąpi inwazja. Okazuje się więc, że po raz kolejny Trójmiasto jest kolebką światowej wagi wydarzeń, bo obaj panowie, nasz prezes i premier, stąd pochodzą.
Wydaje mi się, iż wolałabym nie znać tak poufnych informacji, ale cóż, stało się. Dowiedziałam się tak dużo, że muszę albo zamilknąć, albo puścić to w świat… by i inni się z tego pośmiali.